Kibic kibicowi wilkiem

kibice-bydgoszcz

„Jak można kibicować tym nażelowanym gwiazdeczkom z zagranicy?” – słyszę i czytam to wielokrotnie. Przez rodzimych kibiców Legii, Widzewa, ale i Dolcanu Ząbki, czy Kolejarza Stróże, jesteśmy często postrzegani jako kibice drugiej kategorii, lub nawet nie jako kibice, a fani piłkarskich celebrytów. Według nich, jeśli nie pojawiasz się co dwa tygodnie na swoim stadionie i nie byłeś ani razu na meczu wyjazdowym swojego klubu, nie masz prawa nazywać się prawdziwym kibicem. (więcej…)


Pora wzbudzić strach

Ronaldo-Zidane-figoPo wczorajszym losowaniu ćwierćfinałowych par Ligi Mistrzów wiadomo już absolutnie wszystko – i zupełnie nic. Czyli zgodnie z planem. Na tym etapie tak prestiżowych rozgrywek, faworyci którzy uchodzą za murowanych są tak naprawdę papierowi, a pojedynki, które zapowiadane są jako szlagierowe (np Bayern – Juventus), i po których wszyscy spodziewamy się, że… (więcej…)


Liga Mistrzów – przegląd rywali Realu Madryt

champions-league-cup

Wiadomo już wszystko. Do najlepszej ósemki dołączył Bayern, który mimo przespanego meczu i porażki z Arsenalem, awansował dzięki golom zdobytym na wyjeździe. Ostatnie miejsce w ćwierćfinałach zarezerwowała ambitna Malaga, która w efektowny sposób, chociaż z przewagą jednego zawodnika, odprawiła z kwitkiem FC Porto. Na kogo, na miejscu piłkarzy Realu Madryt chcielibyśmy trafić, a z kim wolelibyśmy grać dopiero w finale? (więcej…)


AC Milan zgwałcony przez Messiego i spółkę

barcelona-milan

Łup, łup, łup – słychać było wczoraj po godzinie 22:00. Tak kolejno spadały z serc fanów Barcelony kamienie. Katalończycy z nawiązką zemścili się na Włochach, bijąc ich, jak bezbronne małe dzieci. „Duma Katalonii” znów staje się głównym kandydatem do triumfu w tegorocznej Lidze Mistrzów. (więcej…)


„Nowy Falcao” w miejsce… Falcao?

jackson porto 2Jackson Martinez to 27-letni napastnik FC Porto, który – podobnie jak swego czasu jego rodak, Kolumbijczyk Falcao – ma coraz większą chrapkę na poważniejsze zaistnienie w europejskim futbolu. Jeden z nowszych nabytków „Smoków” (zakupiony w lipcu 2012r. za 9 milionów euro) prezentuje się obecnie fenomenalnie – w dwudziestu dwóch spotkaniach ligowych zdobył, uwaga, dwadzieścia dwie bramki. A i to nie wszystko, bo Martinez trafiał także w innych rozgrywkach. Jasną więc sprawą jest, że tak dobra dyspozycja nie mogła przejść niezauważalnie obok nosów czołowych piłkarskich firm.

(więcej…)


Cristiano wspiera indonezyjskie lasy

cris indonezjaCristiano Ronaldo po raz kolejny pokazał, że nie jest tylko ,,maszyną do strzelania goli”. W piątek Portugalczyk dołączył do kampanii na rzecz ochrony lasów w Indonezji i tym samym został ambasadorem całego wydarzenia.

(więcej…)


Dwie bramki przewagi? Dla Milanu to niewiele.

Deportivo-vs-AC-Mi_1685436a

Dawno, dawno temu, kiedy Kaka był młody i umiał grać w piłkę, kiedy Milan miał najlepszego prawego (Cafu), a Real najlepszego lewego (Roberto Carlos) obrońcę świata, a Valencia była w tabeli wyżej niż Real i Barcelona, odbył się bardzo dziwny dwumecz. Deportivo, które dzisiaj jest czerwoną latarnią La Ligi, przegrało na wyjeździe 4:1, by u siebie rozbić ówczesnego obrońcę trofeum Ligi Mistrzów – AC Milan. Ku pokrzepieniu serc kibiców Barcelony, lub, jak kto woli, na napompowanie balonika przypominamy dziś to spotkanie. (więcej…)


(Dez)informacje sportowe

leo…czyli co by było, gdyby dziennikarze hiszpańskiej i polskiej prasy sportowej przed napisaniem artykułu zażywali o jedną dawkę więcej środków odurzających niż zwykle.  (więcej…)


„Królewskich” problemy z prawem

1796442_full-lndJakiś czas temu na łamach naszego serwisu prezentowaliśmy artykuł, w którym dość obszernie wspominaliśmy o pozaboiskowych zainteresowaniach piłkarzy Realu Madryt – wtedy to skupiliśmy się na Sergio Ramosie, który ponad wszystko umiłował sobie grę piłkarską „FIFA”. Okazuje się, że nie tylko obrońca „Królewskich” spędza wolny czas przy konsoli. Kilkoro z przyjaciół Sergio grywa także w samochodowo-wyścigową serię o nazwie „Need for Speed”. Jak to wpływa na ich samych? Co najmniej nieciekawie.
(więcej…)


A w Manchesterze dalej lament…

a

Nie milkną echa po wtorkowym zwycięstwie Realu Madryt nad Manchesterem United. O ile w stolicy Hiszpanii zaprzestano roztrząsania całego dwumeczu, o tyle w deszczowym Manchesterze nadal trwa dyskusja mająca na celu wyjaśnienie dlaczego drużyna Sir Alexa Fergusona nie awansowała do dalszej fazy Ligi Mistrzów. Po lamentowaniu na temat „słabego poziomu sędziowania” w drugim meczu (przypominam, że United w meczu na Bernabeu strzelili bramkę po rożnym, którego nie powinno być…) przyszedł w końcu czas na wskazanie winowajcy całego zamieszania. O dziwo, nie jest nim kontrowersyjny Nani. Co jeszcze bardziej dziwne, winowajców jest… dwóch!
(więcej…)


Rzut oka na Hiszpanię

boixos-laporta

Dziś przeczytacie między innymi o tym, z kim paktował się Sandro Rosell przed wyborami prezesa FC Barcelony, parę słów o ostatnio odnowionych kontraktach oraz o możliwym rekordzie do pobicia (i tym razem nie dotyczy on Messiego).

(więcej…)


Luka

Zinedine-Zidane-Wallpapers-10-e1362679121749

Kiedy Zidane zakończył karierę i osierocił (w obu znaczeniach tego słowa) Real Madryt, stało się jasne, że w środku pola powstanie luka jak między siekaczami legendarnego „El Fenomeno”. Narodziły się wówczas dwa bardzo istotne pytania – czy kiedykolwiek uda się w pełni zastąpić takiego geniusza? I pytanie numer dwa – jak szybko uda się znaleźć kogoś, kto zastąpi Zizou chociaż częściowo? (więcej…)


Czy Manchester rzeczywiście jest tym pokrzywdzonym?

1362553689_extras_mosaico_noticia_6_g_0

Mam wrażenie, że im więcej godzin mija od wczorajszego „meczu nad meczami”, tym coraz więcej osób w sieci przychyla się do decyzji tureckiego arbitra, Cüneyta Cakira, o pokazaniu Naniemu czerwonego kartonika. Mimo to, dalej spora rzesza kibiców, nie tylko tych powiązanych z United, ma wrażenie, że Manchester został niesprawiedliwie skrzywdzony, a Real Madryt obdarzony prezentem. Czy na pewno? (więcej…)


Real Madryt jak T-1000

cristiano terminator

Jeszcze kilka sezonów temu Real Madryt na mecze wyjazdowe Ligi Mistrzów wybywał jako ten, który na swoim podwórku leje wszystkich bez litości i tylko ze swoim odwiecznym rywalem z Katalonii ustalał podział miejsc na pierwszym i drugim stopniu podium. I tak, jak gimnazjalny osiłek, pręży się po pobiciu chudego okularnika, tak Madryt napinał muskuły po regularnym upokarzaniu Saragossy, Las Palmas czy innej Teneryfy. Rok po roku okazywało się jednak, że lokalna sława nie robi żadnego wrażenia na solidnych europejskich klubach. Królewscy wracali z podkulonym ogonem z Rzymu, Lyonu czy Londynu, lub, co gorsza, pozwalali się tłuc u siebie w domu. (więcej…)