3 lutego 2018, 22:54

Łaaaał. Nasza once de gala wywiozła cenny jeden punkt w walce o czwarte miejsce. No brawo kurwa, gratulacje.

Drugie zdanie i już przeklinam. Z góry przepraszam. Muszę to w końcu wyrzucić z siebie.

Pięć lat temu napisałem tekst pod tytułem „Wrzuta.es”. To z niego wziąłem grafikę do tego posta. Oto jego fragment:

„Scenariusz zazwyczaj jest podobny – nerwówka, chaos, pressing przeciwnika. Piłkarze Realu nie potrafią zdominować środka pola, skrzydła są skutecznie blokowane. Co zatem robimy? Ano wrzućmy piłkę na pałę, może Cristiano wyskoczy na wysokość trzech metrów, sklei piłkę lub strzeli z przewrotki. A może Karim Benzema na pełnej szybkości doskoczy do piłki rzuconej za kołnierz, niczym „gruby” Ronaldo dekadę temu? Bullshit, jak powiedziałby Jankes. To nie ma prawa się udać. Tego typu pomysły może stosować reprezentacja Polski, niepotrafiąca wymienić kilku prostych podań, ale nie dziewięciokrotny zdobywca Pucharu Europy.”

Kilka rzeczy się zmieniło:
1. nasza reprezentacja już potrafi grać w piłkę
2. serwis wrzuta, do którego nawiązałem w tytule już nie istnieje
3. wtedy Real wrzucał, bo przeciwnik z reguły mądrze i agresywnie się bronił, dzisiaj rywal oddaje piłkę, staje w polu karnym, pokazuje „faka” i mówi: „no wrzucaj se, do usranej se wrzucaj, frajerze”
4. Real ma trzy zwycięstwa w LM więcej

Co się nie zmieniło:
1. Ronaldo i Benzema w składzie
2. wrzutki są tak samo chujowe, jak wtedy (albo i bardziej)

Nie potrafię zrozumieć (a myślę o tym codziennie) jak mając taki skład i takich piłkarzy, można sprowadzać styl gry dwunastokrotnego tryumfatora Pucharu Europy do taktyki pod tytułem „A WRZUĆ SE KURWA NA PAŁĘ, MOŻE COŚ WPADNIE”.

Wchodzi Isco i Asensio. Ten pierwszy próbuje coś klepać, bo wie, że szybka i dokładna piłka po ziemi może rozmontować każdą obronę świata, a tę z Levante to już na pewno. Co robi ten drugi? „A CHUJ, ZAMYKAM OCZY I WRZUCAM, YOLO”.

Co robi Barcelona gdy ma niekorzystny wynik, a musi gonić? „Panowie, spokojnie, gramy swoje. Klepiemy, klepiemy, każdy ma mieć 3-4 opcje do podania minimum. Posyłamy zabójczą piłeczkę i gol.”

Co robi Real, gdy ma niekorzystny wynik, a musi gonić? „Panowie, nie ma klepania. Do boku i napierdalamy wrzutki. Zostało nam tylko 30 minut, więc nie ma zbytniego pieszczenia. Podnoszenie głowy przed wrzutką? Tak robią amatorzy, hehe”

I teraz tak: albo zespół ma w dupie co mówi trener, totalnie ignoruje taktykę ofensywną i uważa, że od grania piłką będzie lepsze wrzucanie w nieskończoność. Albo druga opcja: Zidane, legendarny geniusz środka pola, wychowany na szkole francuskiej i włoskiej, okazuje się być kryptofanem Ligi Angielskiej. Weekendami po kryjomu ogląda mecze typu Stoke – Swansea i przenosi wyspiarską szkołę do Valdebebas.

Obie opcje brzmią dla Realu Madryt równie tragicznie.

Kilka dni temu powiedziałem w żartach, że kolejnym trenerem Realu mógłby być Arsene Wenger, który miał być w końcu „out”. Wiele można żartów opowiedzieć o siwym Francuzie, ale nawet najgorszy „Arsenal Wengera” miał bardziej hiszpański styl, niż dzisiejszy Real Zidane’a. Smutne.

No dobra, popłakałem, to idę spać. Głowa do góry Madridistas. To czwarte miejsce powinniśmy utrzymać.

(kali)

Warto zobaczyć także:

Dodaj komentarz