23 grudnia 2017, 15:07

Dzięki ekipo za spierdolenie Świąt.

Każdy inny trener, po takim dorobku, w takim okresie mógłby już pakować walizki. Tylko dlatego, że ten aktualny nazywa się Zidane i dał nam worek pucharów, jego wypowiedzenie może przyjść trochę później – obstawiam termin po dwumeczu z PSG.

Nie wyszedłem z baru, kiedy dostawaliśmy manitę. Nie wyszedłem, kiedy rozstaliśmy rozniesieni wynikiem 6:2, ale dzisiaj po odgwizdaniu karnego wyłączyłem mecz. Po tym, co zobaczyłem w pierwszych minutach drugiej połowy zapachniało mi manitą właśnie i nie widziałem żadnej, ale to żadnej przesłanki, że karta w tym meczu może się odwrócić.

Ramos na pewno nie należy do Mensy i wieczorami nie czyta książek o fizyce kwantowej, ale naprawdę trzeba być półgłówkiem, żeby znów chcieć osłabić zespół w klasyku. Sergio, masz u mnie szacunek do końca życia za „minutę 93.”, ale ochłoń chłopie. Nie masz 19 lat.

Brawa też temu piłkarzowi, który podaje do własnego bramkarza mocną piłkę. W środek bramki… Kiedy oślepia go popołudniowe, hiszpańskie słońce…

FC Barcelonie gratuluję mistrzostwa w grudniu. I to Barcelonie nie jakiejś spektakularnej, a zimnej i wyrachowanej. W pierwszej połowie nie była lepsza, ale przeczekała napór i wyszła z odpowiednim nastawieniem na drugą połowę (brawo Valverde).

I dziś wyjątkowo nie ganię Karima Benzemy, bo zagrał przyzwoicie (przynajmniej do 0:2). Szkoda tylko, że nie umie strzelać goli. Real latami słynął z mocarnego ataku, wielkich napastników i kiepskiej obrony. Odstrzeliwał takich graczy jak Eto’o, Saviola, Hunntelaar, Morientes, Soldado, Negredo – bo z reguły byli zbyt ograniczeni. Strzelali, ale nie tworzyli. Dziś mamy dziewiątkę, która niby kreuje, ale nie strzela.

2:3 jeszcze jakoś by wyglądało, a tak mamy spokojne „trzy zerko” (jak mawiał Paweł Zarzeczny). Wynik poszedł w świat. Białe święta odwołane.

Spokojnych świąt, bo wesołe raczej nie będą.

(kali)

Warto zobaczyć także:

Dodaj komentarz