18 lutego 2017, 18:15

Meczyk był zajebisty. Niby tylko 2:0 (pismaki napiszą, że wymęczone), ale nawet przez sekundę nie miałem wrażenia, że coś Realowi grozi – pełna kontrola.

A jeśli zobaczycie dziś we Wrocławiu debila, który łazi po mieście i gwiżdże pod nosem załączony kawałek, to jestem ja – kali.

Byłem sceptycznie nastawiony do pomysłu Florka, by wykopać Ultrasów i dać w ich miejsce młodzików, ale chłopaki i dziewczyny dają radę. Wymyślają nowe przyśpiewki i nie żałują gardeł przez całe spotkanie. Wygrałeś i tym razem, Perez.

(Kali)

Warto zobaczyć także:

Dodaj komentarz